• Wpisów:30
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 18:39
  • Licznik odwiedzin:11 046 / 1468 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Uhh dawno mnie tutaj nie było. Niestety nie miałem ostatnio zbyt dużo czasu przebywając za granicą. Forma troszeczke spadła, ale waga jest w miare zachowana, a to plus Teraz czas na odzyskiwanie formy.
_____________________________

Chyba każdy z nas słyszał o Witaminie C. Jednak nie każdy wie jak genialna i potrzebna jest ta substancja. Wg najnowszych badań leczy nawet nowotwory!

Funkcje witaminy C w organizmie to m.in.:

- Pełni funkcję ochronną w przypadku przeziębienia
- przyczynia się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia
- Dzięki współdziałaniu w biosyntezie kolagenu przyspiesza proces gojenia się ran i zrastania kości
- Uczestniczy w metabolizmie tłuszczów, cholesterolu i kwasów żółciowych
- Jako silny reduktor przeciwdziała procesowi utleniania wywołanemu przez wolne rodniki (zapobiega starzeniu się)
- przyczynia się do utrzymania prawidłowej funkcji układu odpornościowego w trakcie i po dużym wysiłku fizycznym
- Ma właściwości bakteriostatyczne, a nawet bakteriobójcze

Kilka ciekawostek:

- Większość zwierząt jest w stanie syntetyzować witaminę C we własnych organizmach. Człowiek zmuszony jest pokrywać zapotrzebowanie na witaminę C za pomocą zewnętrznych źródeł
- Witamina C nie tylko "wymywa" nadmiar cholesterolu z arterii krwionośnych, ale też normalizuje jego poziom
- Witamina C uczestniczy w produkcji hormonów zwalczających stres
!!!
- Dzięki swoim właściwościom przeciwutleniającym witamina C znacznie zmniejsza ryzyko występowania chorób chronicznych, takich jak rak, choroby serca czy zaćma.
!!!
____________________________

Osobiście postanowiłem na stałe włączyć ją do mojej diety jako suplement. Zakupiłem wyciąg z Aceroli w proszku, zawierający NATURALNĄ, doskonale wchłaniającą się witaminę C. Dziennie zjadam więc około 400 mg, a więc o wiele więcej niż wymagane minimum

Dzienne zapotrzebowanie zostało wyliczone na 80-120 mg. Oto produkty gdzie można ją znależć (w 100 gramach produktu) :

- Acerola (do 4000mg!)
- Suszona dzika róża – 1700
- Czarna porzeczka – 183
- Czerwona papryka – 144
- Brukselka – 94
- Zielona papryka – 91
- Brokuł - 85
- Kalafior i szpinak – 70
- Truskawki – 68
- Kiwi – 60
- Cytryna i pomarańcze – 50
- Czerwona porzeczka – 45
- Kapusta czerwona i biała – 45
- Pomidory – 23
- Kapusta kwaszona – 16

Wbrew pozorom cytryna nie ma tak dużo witaminy C, a platerek do herbaty to już w ogole

Tutaj bardzo ciekawy artykuł z mnóstwem nowych badań: http://oczymlekarze.pl/profilaktyka-i-leczenie/1445-witamina-c-lek-na-wszystkie-choroby-od-odry-do-aids
 

 
Chciałbym krótko opisać co jadam na śniadanie. Jest to musli, które robię sobie sam. Jest to chyba jeden z najzdrowszych posiłków jakie można sobie wyobrazić. Ilość witamin, minerałów i błonnika jest niesamowita! Jest przy tym smaczne i niedrogie.

Jako składniki bazowe używam:
- płatki owsiane górskie pełnoziarniste
- otręby pszenne (mają mnóstwo błonnika)
- słonecznik łuskany (zdrowe tłuszcze)
- zarodki pszenne (30g białka! w 100g, więcej niż mięso)
- rodzynki (dla smaku)
- orzeszki ziemne (zdrowe tłuszcze)

+ oczywiście co kto lubi, można dodawać suszone owoce jak banany, zwykłe pokrojone jabłko itp.

Składniki te uzupełniają się bardzo dobrze, poszczególne zawierają nawet po kilkaset procent dziennego zapotrzebowania na witaminy i minerały w 100g!

Przygotowanie śniadania nie jest w ogóle czasochłonne, po prostu gotuję sobie 1 szklankę mleka, a następnie dodaję po 1-2 łyżki stołowe każdego składnika i czekam kilka minut aż wszystko zmięknie i napęcznieje.


Ziarna kupuję osobno, rożnych firm. Niby można kupić sobie gotową mieszankę musli, ale po szybkim przejrzeniu składu okazuje się, że wszyskie są słodzone, pełno tam chemii, dziwnych nazw czy aspartamu. Wolę jednak nie.

Musli jest absolutnie nietuczące, wręcz przeciwnie - jadłem je na diecie i schudłem bardzo dużo. Jest smaczne, zdrowe i w przeliczeniu na jeden posiłek bardzo tanie

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bardzo ciekawy obrazek pokazujący jak różni się objętość tłuszczu i mięśni.
Jest to dowód na to, że nigdy nie wolno patrzeć tylko na wagę, lub porównywać się do kogoś innego.
Dziewczyny często nie zdają sobie sprawy, że mogą ważyć np. 5 kg więcej niż koleżanka, a przy tym mieć o wiele lepszą figurę i wyglądać bardziej apetycznie

Dlatego też wysportowana dziewczyna zawsze będzie wyglądać 100x lepiej (jędrne uda, pupa) niż taka która się głodzi (a uważa się za szczupłą - no bo przecież mało waży).

Waga to nie wszystko - liczy się lustro! Życzę motywacji na nowy rok. Wiosna już niedługo


  • awatar GreenTea2000: @Kate97: Nie można głodzić się i trenować. Jest to niewykonalne. Prędzej czy poźniej się przekonasz. No, ale każdy robi co chce. Pozdrawiam
  • awatar Kate97: To już chyba każdy wie, ale można głodować i ćwiczyć równie dobrze.
  • awatar brunettegirl: złote słowa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam po dłuższej nieobecności! Nie była ona wynikiem mojego lenistwa, ale niestety wyjazdem za granicę. Nie miałem zbyt dużo czasu na wpisy, a do tego miałem bardzo utrudniony dostęp do Internetu

Jednakże bardzo mnie cieszy, że pomimo mojej małej ostatnio aktywności, wchodzi tutaj spora liczba osób!
__________________________

Do rzeczy!

Od jakiegoś czasu coraz więcej mówi się o tzw. Stewii – roślinie, która jest naturalnym słodzikiem. Była ona nawet bohaterem w dwóch programach śniadaniowych, które widziałem na wakacjach, a więc powoli dociera do Polski.
Właściwości:

• Stewia to w pełni naturalny słodzik
• Ma zero kalorii
• Jest słodszy do 250-450 razy od cukru (sacharozy)
• Rozpuszczalny w wodzie i alkoholach
• Odporny na wysoką temperaturę (do 200 °C) – może być używany do pieczenia i gotowania
• Może być długo przechowywany
• Stewia nie powoduje próchnicy zębów
• Stewia jest bezpieczna dla diabetyków – nie podnosi poziomu cukru we krwi
• Stewia jest nietoksyczna – testowana na zwierzętach i stosowana przez ludzi od wielu lat bez niepożądanych efektów
• Stevia może być uprawiana samodzielnie: przez cały rok w domu lub latem w ogrodzie
• Można kupić suszone liście stewii, skoncentrowany wyciąg (proszek) lub stewię w tabletkach
__________________________

// Dlaczego więc nikt nie zna tak cudownej rośliny ???

„W Unii Europejskiej sprzedaż i spożywanie stewii stały się możliwe dopiero w 2011 roku, po udowodnieniu, że roślina w żaden sposób nie szkodzi ludziom. Najprawdopodobniej jej wejście do obiegu starały się opóźnić koncerny cukrownicze, z obawy przed tak silną konkurencją.”

„W Ameryce Południowej liście stewii były używane jako naturalny słodzik od ponad 1500 lat. Z jej słodzących właściwości od dziesięcioleci korzystają Japończycy, znani z troski o zdrowie. Miliony Japończyków używa stewii od ponad 30 lat jako słodzika i brak doniesień o szkodliwym działaniu.”

„W roku 1970 stewia zaczęła podbijać rynek japoński, od zawsze nastawiony na zdrową żywność. Roślina szybko wyparła z użycia syntetyczne słodziki, a wśród nich sacharynę, aspartam i cyklaminian sodu. Z miejsca przyjęło się go używać przy produkcji żywności oraz słodkich napojów (w tym Coca-Coli).”
__________________________

Informacji o tej cudownej roślinie jest w Internecie od zatrzęsienia, polecam się zainteresować, bo niedługo będzie bardzo głośno w tym temacie, tak samo jak np. 10 lat temu mało kto znał zieloną herbatę

// Ja kupiłem stewię w zielarni w postaci naturalnej czyli suszone liście (15 zł za 100 g). Jedna mała łyżeczka (ok. 1 g) wystarczy, aby niesamowicie osłodzić napój. Zaczynam eksperymentować i odkryłem już nieziemską kombinację, mianowicie połączenie czerwonej herbaty (znanej z dziwnego, ziemistego smaku) i stewii – efekt? Rewelacyjny smak! Polecam

Informacje cytowane z:
http://stewia.info.pl
http://stewia.zielniczek.pl

  • awatar GreenTea2000: @klaudiafanselow: o fajnie, że jednak ktoś to stosuje i jest zadowolony ;) pozdrawiam!
  • awatar klaudiafanselow: stewia to dla mnie zbawienie,ponieważ w ogóle nie mogę używać cukru ani jego zdrowszych zamienników o zgrozo nawet owoców nie mogę jeść na razie, więc odrobina sproszkowanych liści stewii dodanych do kaszy jaglanej plus cynamon kardamon i wanilia to mój najpyszniejszy deser świata!
  • awatar GreenTea2000: To dobrze :) Jednak jeśli ktoś nie może się oprzeć, jest to bardzo ciekawa alternatywa. Pozdrawiam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ostatnio spotkałem się z opinią, że gotowanie ryżu i kaszy w plastikowych woreczkach jest niezdrowe. Okazuje się, że gotowanie plastiku (poddawanie go wysokiej temperaturze) powoduje wydzielanie toksycznych związków, co w sumie odkrywcze nie jest. Jednak większość ludzi nie przywiązuje do tego uwagi, bo trzeba przyznać woreczki są dość wygodne.

Od kilku tygodni zacząłem więc gotować ryż i kaszę bez użycia woreczków. Jest to wbrew pozorom bardzo proste. Woreczek rozcinam i zawartość wrzucam do garnka, zalewając wodą na wysokość około 2 cm. Gotujemy na malutkim ogniu. Koniecznie należy przykryć garnek pokrywką, tak by wytworzyła się w środku duża ilość pary i nasza kasza gotuje się na parze Kiedy woda zostanie całkowicie wchłonięta (10-15 min), zostaje nam sama kasza/ryż, nic nie trzeba odcedzać sitkami itp.


Dwa główne powody dlaczego tak gotuję:

- Po pierwsze, jak już wspomniałem, unikam gotowania i rozpuszczania się plastikowego woreczka w pożywieniu, które będę poźniej jadł.

- Po drugie, woda zostaje całkowicie wchłonięta, więc nie wylewam później do zlewu wywaru w którym są wszystkie cenne składniki odżywcze! Gotując czy to ziemniaki czy ryż w dużej ilości wody, sporo cennych witamin i mikroelementów przechodzi do niej, a co większość z nas później z nią robi? Wylewa do zlewu.

Pozdrawiam


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witam
Zawitała do nas wiosna, więc czas zacząć bieganie! Znowu wróciłem do interwałów. Wcześniej jednak, czyli przez jakieś 3 tygodnie biegałem zwykłe cardio (trucht), 3x w tygodniu po około 30-40 min. Chciałem się jakoś rozruszać i lekko przygotować.

Przy okazji - zauważyłem mnóstwo osób biegających wieczorem. Widać, sporo ludzi ma wiosenne postanowienia. No, ale to dobrze, że społeczeństwo staje się coraz bardziej aktywne .

Wydaje mi się, że bieganie ( + dieta oczywiście) jest najlepszą, a zarazem najprostszą metodą na odchudzanie czy zyskanie formy. Niby nic odkrywczego, ale przeglądałem sporo planów treningowych osób na Pingerze i dość średnio mi się podobają. Owszem - fajnie, że ktoś ćwiczy, zamiast tylko siedzieć przed TV, ale jednak samo robienie brzuszków, nożyc czy skłonów to chyba za mało na zrzucenie wagi. A wystarczy tylko poświęcony czas i energię zamienić na bieganie .

Słynne programy Ewy Chodakowskiej także wydają się dość sensowne (bo są po prostu ciężkie - opierają się trochę na interwałach, czyli są tam momenty gdzie dochodzi się maksymalnego tętna na zmianę z lżejszymi ćwiczeniami). Na oficjalnym profilu Ewy na FaceBooku dziewczyny wrzucają swoje "przed i po", co z kolei motywuje kolejne osoby do ćwiczeń.
Sekret wydaje się więc dość prosty - najlepszą metodą na schudnięcie jest po prostu ciężka praca, czyli trening na którym się spocimy i po którym będziemy zmęczeni!

____________________________

„Prawo stopniowych udoskonaleń stanowi podstawę wszystkich wielkich życiowych sukcesów. Prawo to mówi, że na każde wielkie osiągnięcie składają się setki, a nawet tysiące drobnych działań, których nikt nie dostrzega i nie docenia. Jednak ich efekty narastają dzień po dniu, tydzień po tygodniu i miesiąc po miesiącu, dając w rezultacie wspaniałą karierę i wspaniałe życie."
- Brian Tracy
____________________________
  • awatar beskinnyforever. ^^: całkowita prawda :> też zaczęłam biegać + zdrowo się odżywiać teraz tylko czekać na efekty :D
  • awatar Werka0: Prawda. No cóż, 5 minut ćwiczeń efektów powalających nam nie da, nie ukrywajmy :P Skłony i brzuszki dobre na rozgrzewkę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam

Kilka osób skomentowało to jak zmieniła się moja twarz po odchudzaniu (mimo, że na zdjęciach poucinałem się do brody).

Postanowiłem więc, że pokażę te zmiany w pełnej okazałości

Faktycznie, odchudzając się tracimy tłuszcz w całym ciele, dotyczy to także policzków, brody czy szyi. Osoba, która przytyła, nie widzi zmian jakie zaszły w okolicach głowy, ponieważ codziennie widzi się w lustrze i przywyczaja się do swojej twarzy. Prawdziwą różnicę widać doperio, gdy porównamy sobie zdjęcia sprzed i po odchudzaniu.

Od małego postrzegany byłem jako osoba "pyzata", więc zmiany nie są może spektakularne, ale różnica jest widoczna.


Musze przyznać, że bardzo dziwnie się czuję oglądając swoje zdjęcia sprzed roku (a więc nie tak dawno temu), gdy na tych zdjęciach widzę wręcz zupełnie inną osobę. Osobiście bardzo mnie one motywują by nie wrócić do tego co było (czyli kilka lat nieuwagi i +20 kg na wadze).

Osoby, które chcą schudnąć często boją się, że po zrzuceniu wagi będą musiały być na diecie i trenować do końca życia. Sam tak kiedyś myślałem, ale to nieprawda. Do trwałego podtrzymania wagi wystarczy tylko W MIARĘ zdrowo jeść i od czasu do czasu się poruszać (rower, spacer). Będzie to dobre nie tylko dla naszej linii, ale przede wszystkim dla serca i całego ciała. Jak mówi stare przysłowie - w zdrowym ciele zdrowy duch

Życie jest zbyt krótkie, aby być niezadowolonym.
Coś ci nie pasuje? Zmień to!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witam po dłuższej przerwie.
Chciałbym przedstawić moje wywody na temat głodówek i dlaczego uważam je za zły pomysł.
____________________________________________

1. Marny efekt - sporo osób poddaje się po jakims czasie, lub zaczyna oszukiwać podjadając niedozwolone produkty i w ten sposób okłamując samego siebie. Głodówki są dość ciężkie - męczą psychicznie i fizycznie... Znajdą się oczywiście tacy, którzy twierdzą, że schudli na głodówce, ale to wymaga kolejnego komentarza poniżej.

2. Prawdziwe spalanie tłuszczu przez organizm zaczyna się doperio po jakimś czasie od rozpoczęcia diety (ujemny bilans kaloryczny), u każdego jest to inny okres. Dieta musi "działać" przez pewien czas tak żeby ciało mogło się przystosować i odpowiednio zareagować. Najczęściej jest to od 1 tygodnia po rozpocząciu diety do nawet kilku tyg. To właśnie dlatego niektórzy po kilku dniach diety i braku widocznych efektów zarzuca odchudzanie. A szkoda.

3. Ktoś powie, że już po kilku dniach głodówki schudł np. 2 kg więc piszę bzdury. Niestety, ale nie ma tak łatwo. To co z nas „zeszło” to tak naprawdę woda i glikogen z mięsni (cukier stanowiący paliwo dla mięsni, pozbywając się 3 kg wody pozbywamy się także ok 1,5 kg glikogenu - łączy się on z wodą w stosunku 1:2).

4. Głodówki wyniszczają organizm, wpływają na wiele ważnych procesów, bardzo ważne szczególnie u kobiet. Chodzi tu o regulacje hormonów m.in. tarczycy, omdlenia, bóle głowy, arytmia serca, zaburzona praca mózgu. Lista przeciwskazań jest niestety dość długa.

5. Efekt jo-jo. Tak, stosując głodówkę efekt jo-jo jest niemal pewny. Drastyczne cięcie kalorii powoduje szereg reakcji organizmu. Najpierw obniża on swój metabolizm (tempo przemiany materii), tak aby zachować jak najwięcej zapasów. Nie dość, że odchudzanie wtedy jest utrudnione, to nawet jeśli już się to uda, to gdy zaczniemy dostarczać większą ilość kalorii, to natychmiast się to odłoży na "czarną godzinę". Ciało boi się kolejnego kryzysu i zachomikuje na zapas. Głodówka to droga do nikąd. Pojawią się napady głodu i wracamy do punktu wyjścia.

6. Niepotrzebnie przyzywczajamy organizm do niskiej podaży kalorycznej. Co to znaczy? Ano to, że jeśli ktoś probował głodówki raz czy dwa i nie schudł, a następnie postanowi schudnąć w zdrowy sposób to zadanie ma już utrudnione. Organizm pamięta czasy, gdy dostarczano mu marne np. 300 kcal i jeśli wtedy sobie dał radę to teraz także. Więc zwykła, zdrowa, zbilansowana 1200-1400 kaloryczna dieta go nie ruszy. Głodówka tylko rozregulowała tempo przemiany materii!
____________________________________________

Gdzieś wyczytałem, że przeprowadzono badania i tylko 1 na 10 głódówek przynosi trwały efekt, pozostałe 9 przypadków, to albo rezygnacja w trakcie, albo słynny efekt jo-jo. Niezbyt pocieszające.

Moja rada? Nie tykać głodówek! Jeśli chcesz schudnąć to tylko zdrowa dieta + dużo ruchu. To połączenie da trwałe efekty. Trzeba także pamiętać, że nawet podczas prowadzenia zdrowej diety istnieje zjawisko stagnacji, także należy stale obserwować swoje ciało i w razie potrzeby stosować modyfikacje diety lub ćwiczen (np. ucinać 200 kcal, dołożyć 1 extra trening w tygodniu itp).

Odchudzanie to maraton a nie sprint. Wystarczy jednak odrobina motywacji i zamiast "kombinować" i męczyć się całymi latami z pseudo dietami czy głodówkami, wystarczy 2-3 miesiące konkretnej pracy i mamy spokój. Prawda, że brzmi lepiej?


P.S. Wkrótce postaram się wrzucić jakieś nowe zdjęcia, póki co zarzuce jeszcze stare

Pozdrawiam gorąco!
  • awatar GreenTea2000: @ihahoi88: Hej ;) Na formę nie narzekam, chociaż w ostatnich tygodniach miałem trochę rzeczy na głowie, sama zapewnie wiesz jak to jest w życiu ;P Jednak teraz pojawiło się trochę więcej wolnego czasu, więc wkrótce postaram się coś popisać na blogu, bo strasznie się opuściłem ;) Pozdrawiam
  • awatar ihahoi88: Hej! Jak tam forma? Dalej tak świetnie wyglądasz? Pozdrawiam! :)
  • awatar GreenTea2000: Dziękuję bardzo za pochlebne opinie ;) @Lilithu: Podsunęłaś mi pomysł na nowy wpis:D Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Eh święta, święta i po świętach. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie żałowałem sobie smakołyków typu placki, ciastka, cola czy boczek
Ale wydaje mi się, że nie jest tak źle - przecież wszystko jest dla ludzi, myślę że czasami fajnie jest odpocząć od diety. Oczywiście, nie należy przesadzać i "przedłużać" okresu obżarstwa

Co dziwne, moja waga nadal stoi w miejscu, ciągle jest to około 68 kg. Dwa tygodnie świąt (czyli jedzenia), a efektu jojo jak nie było na jesień, tak nie ma i teraz. W sumie to chyba dobrze

Bloga założyłem na wakacjach 2013, przeglądałem wtedy sporo blogów osób komentujących moje wpisy, większość rownież walczyła z nadmiarem kilogramów.
Od wakacji minęło już trochę czasu, mam nadzieję, że macie jak najlepsze postępy lub osiągneliście cel i jesteście z siebie zadowoleni !
Pozdrawiam
  • awatar My Name Is..Faith: Ty też widzę ładnie się rzeźbisz:) Oby tak dalej,bo widzę przestój w pisaniu. U mnie tez tak było,ale wracam do blogowania :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ciekawy artykuł o żywości tzw "light", czyli to co teraz jest w modzie. Czy żywność light jest taka dobra jak reklamują? Właśnie, że nie!

Osobiśćie nie pije wcale napojów light, ani nie jem płatków fit czy innych taki specyfików. Myślę, że trzeba uważać na te produkty, producenci żerują na modzie na bycie fit i wpychają tą podejrzaną żywność gdzie się da.

Polecam przeczytać. Pozdrawiam

http://www.namaksie.pl/body/9-diety-i-odchudzanie/114-zywnosc-light-skuteczny-sposob-na-odchudzanie
  • awatar perfrect_women: ZAPRASZAM DO TESTOWANIA DARMOWYCH KOSMETYKÓW I NIE TYLKO :http://testmetoo.com/dolacz-do-nas/?token=f43d8fc76f220dfcee2066c8d6965476
  • awatar hypokalaemia: etykiety się czyta też :)
  • awatar Paznokciowo: z produktów light jadam jedynie serek wiejski. i faktycznie jest light :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnio rzucił mi się w oczy ciekawy artykuł o odchudzaniu, pisany jednak odrobinkę od strony psychologicznej. Zawiera wiele cennych porad, myślę, że komuś może się przydać

Cytat:
"Nie tłumacz swojej nadwagi czynnikami takimi jak zbyt wolna przemiana materii, geny, grube kości, tendencja do tycia. Nie szukaj na siłę wytłumaczenia stanu własnej wagi i wyglądu, osłabiasz w ten sposób swoją motywację. Ponad 90% przypadków nadwagi swoje źródło ma w niewłaściwym odżywianiu i stylu życia. To Ty decydujesz, jak wyglądasz, a nie Twoje geny."

Pamiętajcie, że dieta to nie tylko odchudzanie, słowo dieta pochodzi z języka greckiego, oznacza: "styl życia". Decydując się na dietę, zmieniamy swoje życie na lepsze

Link:
http://www.namaksie.pl/psychologia/24-asertywnosc/118-zacznij-rozsadnie-chudnac-odpowiednie-nastawienie-do-odchudzania

Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło.
 

 
Bardzo nie lubię jesieni. Jest szara, brzydka, demotywująca, a do tego co roku łapie mnie większe lub mniejsze przeziębienie.
Mówi się, że nieleczony katar trwa 7 dni, a leczony tydzień . Jest w tym sporo prawdy. Ze swojego doświadczenia wiem, że leki nie działają. Nieważne czy biorę Gripex (czy inne tabletki na przeziębienie) to i tak swoje muszę "odchorować". Niestety, nie działa to tak jak w reklamach, że po zażyciu tabletki, na drugi dzień jesteśmy zdrowi. Gdy tylko dopada mnie choroba to już wiem, że co bym nie zrobił (i jakie tabletki nie brał) to wiem, że tydzień lub dwa mam z głowy. Nie ma więc sensu wydawać pieniądze na lekarstwa. Nie wiem... może tylko ja tak mam lub jestem jakiś dziwny.

Co więc zrobić gdy zachorujemy? Pozostaje jedynie łagodzić objawy i siedzieć w domu, by nie doszło do groźniejszych powikłań.

Moje sposoby:
1. Często brać ciepłe, odprężające kąpiele
2. Pić rozgrzewające napoje - herbata z sokiem, napary, mięta - co kto lubi
3. Nawet w domu ubierać się ciepło, przede wszystkim nosić grube skarpety nawet do spania
4. Jeść dużo warzyw i owoców, cytrusy, czosnek, miód.
5. Siedzieć w domu i kurować się, tak, żeby zwykłe przeziębienie nie zamieniło się w grypę czy nawet zapalenie płuc (miałem - nie polecam ;P )

No i najważniejsze - odpuścić trening i dietę. Wg mnie nie warto męczyć organizmu, który i tak musi w tym czasie walczyć z wirusami, a dodatkowe katowanie go rygorystyczną dietą to kiepski pomysł. Lepiej wyzdrowieć i szybko wrócić do formy.
A wy, macie jakieś własne niezawodne metody na przeziębienia?

Pozdrawiam

P.S. Ehh jak ja nie lubię jesieni... byle do wiosny!
  • awatar GreenTea2000: chyba faktycznie miód jest najlepszym domowym sposobem na przeziębienia ;) nasze babcie nie mogą się mylić :P
  • awatar allie♥: mleko z miodem! na ból gardła pomaga bez pudła, a przy katarze też nie szkodzi :P
  • awatar Werka0: Jesień lubię za te grube swetry i skarpety :D Jak jestem chora to raczej nie myślę o jedzeniu, bo w moim wypadku najczęściej atakuje gardło, więc połykać nie mogę, ucho albo nos. I wtedy po prostu nie mam ochoty na jedzenie. :P Obyś już więcej nie chorował :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przepraszam, że tak rzadko dodaję posty, ostanio nie mam dużo czasu, a gdyby tego było mało - nie mam zbyt dużo pomysłów na wpisy ;D

Za oknem brzydka i deszczowa pogoda, spada motywacja, ludzie stają się senni i chorowici. Sam niedawno przeszedłem 2 tygodniowe przeziębienie - nic miłego. Trudniej teraz także z odchudzaniem, nie ma gdzie biegać, pozostają treningi w domu. Do tego mamy teraz taki okres, gdzie organizm "robi zapasy" na zimę, więc odchudzanie wydaje się utrudnione. Mniej ruchu, mniej słońca, depresyjna pogoda i ograniczony dostęp do świeżych owoców i warzyw - nic tylko schować się pod kołdrą z gorącą czekoladą

Odchudzanie skończyłem jakieś 3 miesiące temu - aktualnie staram się "załapać" trochę masy mięsniowej, żeby wyglądać jak człowiek. Na wiosnę natomiast planuję kolejną małą wycinkę, aby doszlifować rzeźbę.
Mam nadzieję, że mi się uda i coś z tego będzie.

Poniżej kilka moich zdjęć. Szału może nie ma - modelem chyba nigdy nie będę - ale i tak jestem zadowolony. W cztery miesiące spadłem z 86 do ok 68 kg, czyli ~18 kg. Największa różnica jest na twarzy (znajomi mnie nie poznają), a także na udach (lecą mi wszystkie spodnie, chyba czas na zakupy ). Nie ukrywam, że to bardzo miłe uczucie


Pozdrawiam i życzę wytrwałości!

  • awatar baśkowa: Ale ja się z moją wagą nie odchudzam (43kg), tylko staram wyrobić sylwetkę! :D Bardzo ładnie Ci idzie! :)
  • awatar Gość: jejku, pięknie wyglądasz :) Twoja przemiana strasznie mnie zmotywowała, dziękuję!
  • awatar mantra: dążenie do perfekcji jest uzależniające, ale pracuję nad tym. a twoje zdjęcia mam już wyryte w mózgownicy na długo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Chciałbym polecić wszystkim zdrowo odżywiającym się, aby regularnie jedli orzechy. Te niepozorne nasiona to prawdziwa bomba pełna witamin, minerałów i zdrowych tłuszczy.

"Tłuszcze z orzechów to samo zdrowie, a orzechowe kalorie dosłownie znikają w organizmie bez negatywnych konsekwencji. Orzechy zawierają cenne dla zdrowia kwasy jedno- oraz wielonienasycone. Te ostatnie obniżają stężenie „złego” cholesterolu i przyśpieszają tempo przemiany materii nawet o 10 procent.
A co z kalorycznością orzechów? Mamy dobrą wiadomość – zagraniczne badania dowiodły, że dieta odchudzająca wzbogacona o orzechy jest skuteczniejsza od jadłospisu, który orzechów nie uwzględnia."

Jak już wspomniałem w jednym z moich pierwszych wpisów, regularnie zajadałem się orzechami. Czasami było około 30g dziennie, a czasami była to cała paczka (100 gramów) do wieczornego filmu .
Taka 100-gramowa paczuszka orzeszków ziemnych to aż 600 kcal, a mimo to nie miałem problemów ze zrzuceniem zbędnych kilogramów. Coś musi być na rzeczy
Orzeszki kupowałem w markecie Kaufland. Paczuszka orzeszków ziemnych 100g = 1.40 zł. Bez oleju, bez soli. Skład na opakowaniu: 100% orzeszków.

Właśnie zaczyna się sezon na orzechy włoskie, muszę jak najszybciej pojechać do babci i wyczyścić jej sad z orzechów

Przydatne linki:
http://www.strefazdrowiaiurody.pl/orzechy-a-odchudzanie/
http://www.papilot.pl/odzywianie/21856/Jakie-orzechy-jesc-i-ile-zeby-schudnac-i-poprawic-stan-cery.html

Informacji i badań o zdrowotnych właściościach orzeszków jest cała masa, więc nie ma sensu wklejać linków, wystarczy pogooglować.

Pozdrawiam
  • awatar Gość: Ja już zajadam te orzechy cały czas laskowe - włoskie na okrągło. Orzeszki ziemne mają ten plus że są tanie. Chociaż włoskie kupiłam ostatnio 10zł za kg ale w łupinie ; ) PYCHA!
  • awatar PINK HERO: Ja już swój sad wyczyściłam :D Ogólnie to właśnie dzięki odchudzaniu polubiłam orzechy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od blisko dwóch tygodni, codziennie wieczorem zajadam się gorącą czekoladą. Nie ma chyba lepszego napoju na długie, chłodne wieczory.

Wbrew pozorom, nie jest to wcale tuczący napój, mało tego, prawdziwa gorzka czekolada jest zdrowa i wskazane jest, aby jeść ją regularnie. Pewnego dnia naszło mnie na mały eksperyment w kuchni, wypróbowałem kilka przepisów z internetu i tak oto znalazłem idealne dla mnie proporcje na wykonanie tego pysznego napoju .
Przepisów jest dość sporo, niekóre mikstury zawierają dziwne rzeczy typu tłusta śmietana, mleczka do kawy itp. U mnie jest szybko, prosto i wygodnie .

- 30g (3 kostki) gorzkiej czekolady - 77% kakao (4 zł w Kauflandzie)
- szklanka (250 ml) mleka
- 1/4 łyżeczki cynamonu

Składniki połączyć, zagotować w małym garnuszku aż do rozpuszczenia czekolady. To wszystko
Smakuje pysznie, naprawdę polecam! Codziennie wypijam taki napój, w tym czasie nie przytyłem ani grama, więc chyba faktycznie gorzka czekolada może być tak zdrowa jak mówią

Oto krótki artykuł na temat gorzkiej (ciemnej) czekolady:
http://natemat.pl/57705

Pozdrawiam
  • awatar GreenTea2000: Obstawiam, że ta twoja saszetka to niestety sama chemia, cukry i niewiadomo co jeszcze :P Najzdrowsze są produkty te najmniej przetworzone. :)
  • awatar Gość: oooo co ja widzę...zbawienny fakt =D napewno wypróbuję Twój przepis. Mam też pod ręką gotową już gorącą czekoladę w saszetkach i zastanawiam się czy to po niej by się tyło, czy też nie :o ale ta Twoja z pewnością jest zdrowsza
  • awatar PINK HERO: Mniam, nie kuś takimi rzeczami, bo pewnie piłabym ją nałogowo! :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hmm znowu są jakieś problemy z dodawaniem wpisów na Pingerze No ale do rzeczy.

Witajcie! Chociaż skończyłem już z odchudzaniem, nadal staram się być aktywny fizycznie, jem co prawda więcej, ale zdrowo i waga nie urosła ani o gram. Złe nawyki żywieniowe trzeba zmieniać, każdy słyszał o efekcie jojo, więc nie wolno po skończonej diecie rzucać się na wszystko co kaloryczne.
Jako, że zawsze miałem słabość do kebabów, znalazłem przepis na dietetyczną wersje mojego ulubionego fast fooda

Link: http://familijny.blox.pl/2012/03/Lekka-tortilla-z-kurczakiem.html

Jeżeli ktoś nie czuje się na siłach w wyrabianiu ciasta, jest też wersja tortilli robiona z jajka i otrębów owsianych: http://dom-agi.pl/dietetyczna-tortilla/

Dietetyczny sos czosnkowy: http://wegeprzepis.blox.pl/2012/06/Dietetyczny-sos-czosnkowy.html

Musze przyznać, że nigdy nie widziałem siebie w roli kucharza, ale kiedy kilka miesięcy temu postanowiłem schudnąć i zdrowo się odżywiać, chętnie zacząłem eksperymentować w kuchni. To jest naprawdę wciągające!

Pozdrawiam serdecznie.
  • awatar niepowaRZna: ja mam tak samo :) nienawidziłam gotować, ale od kiedy mieszkam sama i jestem "panią kuchni i samej siebie" brzydzę się wszelakimi gotowcami i jedzeniem w aluminium :P większą satysfakcje daje mi zrobienie czegoś smacznego :)
  • awatar .anonim: tortilla *___*
  • awatar Werka0: Uwielbiam pichcić, zwłaszcza te rzeczy light, które normalnie są mega tuczące :) A przepisy na pewno mi się przydadzą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam!
Polecam przeczytać bardzo fajny artykuł o tzw. cheat meal, czyli oszukańczy posiłek. Jest to sposób na przyspieszenie metabolizmu, czyli wtedy, gdy jesteśmy zablokowani, lub chudniemy bardzo wolno. Metoda ta jest bardzo przyjemna i na pewno pomaga zmęczonej psychice. Pamiętajmy, że umysł i ciało tworzą całość, więc odzyskanie motywacji i pogody ducha na pewno pomoże wytrwać w redukcji

Link: http://jakschudnacc.pl/cheat-meal-jak-stosowac-oszukanczy-posilek/

Osobiście stosowałem coś podobnego, a mianowicie kilkudniowe przerwy w odchudzaniu (gdy dopadł mnie zastój) w celu przyspieszenia metabolizmu. Po powrocie do diety, waga od razu leciała w dół.
  • awatar GreenTea2000: Wydaje mi się, że ci "oporni" na odchudzanie powinni spróbować tej metody. Nie powinna zaszkodzić - a może pomóc. Jeśli ktoś prowadzi dietę przez 7 dni w tygodniu i raz zje coś bardziej kalorycznego, to nie przytyje - tak samo jak ktoś jedzący non stop fast foody, raz na tydzien zje coś zdrowego to nie schudnie. Powodzenia!
  • awatar ShiroiKuroi: nie czuję się już aż tak winna, że dopadłam dzisiaj czekoladę =) Świetny artykuł. Na pewno wypróbuję raz w tygodniu
  • awatar Odchudzanie bez efektu jojo: u mnie to nie działa. Nie umiem od razu wrócić do diety a poza tym to jak wyglądam po tym całym dniu przerwy odbiera mi całą motywację
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Nigdy nie liczyłem kalorii posiłków, jest to żmudne i pracochłonne. W zamian robiłem coś podobnego i wg mnie wygodniejszego. Liczyłem mniej więcej ilość węglowodanów, białka i tłuszczu jakie mogłem w zjeść w ciągu dnia. Krótka ściąga:

- 1 gram węglowodanów = 4 kcal
- 1 gram białka = 4 kcal
- 1 gram tłuszczu = 9 kcal

Trzymałem się zasady diety niskowęglowodanowej, czyli 2g węgli, 1.5-2g białka, 0.7g tłuszczu na kilogram masy ciała, a więc wychodziło mi około 150g węgli, 125g białka i jakieś 50g tłuszczu. Łatwo więc policzyć, że łączna suma kalorii to ok 1500 kcal.

W praktyce jednak liczyłem JEDYNIE węglowodany, których starałem się nie przekraczać, a jeśli już mi się to zdarzyło, to po prostu następnego dnia ucinałem ich więcej i "odrabiałem" bilans.
Śniadanie - płatki owsiane i otręby pszenne na mleku to ok. 45g węglowodanów, następnie obiad kasza gryczana/ryż brązowy 70g węgli, co daje sumę 115 gramów. Do tego trochę warzyw i owoców w ciągu dnia (czy to do obiadu, czy między posiłkami) i dzienny limit węglowodanów miałem wyczerpany. Natomiast białka i tłuszczu nie liczyłem, bo ciężko jest przekroczyć 100g białka dziennie, (no chyba, że jadłbym mięso kilogramami), a im więcej białka tym lepiej. Zdrowy tłuszcz jest również bardzo ważny, gdyż pomaga on pozbyć się tego "złego". A więc orzechy ziemne, ryby, jajka, oliwa z oliwek. Czasami wychodziło mi dziennie 20g tłuszczu, czasami 100g. Nie liczyłem .


Kilka mini porad przy odchudzaniu:

1. Zalecane jest picie dużej ilości wody - oczyszcza z toksyn, wypełnia żołądek itp. Picie dużej ilości wody powoduje też, że organizm pozbywa się jej nadmiaru (bo po co magazynować, skoro jest dostarczana pod dostatkiem).

2. 5-6 mniejszych posiłków w ciągu dnia (zamiast 2-3 dużych). Rozkręca to metabolizm, bo już sam proces trawienia zużywa kalorie, a więc im częściej tym lepiej. Poza tym nie głodzimy organizmu na kilka godzin, więc nie robi on zapasów na czarną godzinę.

3. Kolację należy jeść. Panuje przekonanie, że nie wolno nic jeść po godzine 18 czy 19. Jest to bzdura, ja jadłem kolacje nawet kilka minut przed pójściem spać. Oczywiście były to lekkie białkowe posiłki typu jajko na twardo, ser biały czy chudy jogurcik. Dlaczego warto jeść wieczorem? Odpowiedź w punkcie 2. - jeśli ktoś nie je np. na 4-5 godzin przed snem + 8h snu daje nam kilkanaście godzin głodówki. Nie polecam.

4. Unikanie węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym. http://dietamm.com/indeks-glikemiczny

5. Duuużo błonnika. Do płatków owsianych dosypywałęm otręby pszenne, które w 100g mają 50g błonnika. Do tego jadłem kilogramami warzywka takie jak fasolka szparagowa, kalafior, brokuły, kapusta. Błonnik oczyszcza jelita, zapobiega wchłanianiu tłuszczu, a także obniża poziom cukru we krwi. Innymi słowy powoduje, że każdy węglowodan spożyty z błonnikiem ma niższy indeks glikemiczny.

6. Sport i ruch. Pozwala spalić dziennie dodatkowe kilkaset kcal i podkręca metabolizm. Organizm ma być przyspieszony, a nie spowolniony jakimiś głodówkami typu 600 kcal dziennie (zauważyłem u wielu osób na Pingerze). Później niestety dziwią się, dlaczego nie chudną mimo jedzenia tak małej ilości kalorii. I jedna rada - nie chodzi o ruch typu 30 brzuszków, spacer czy rozciąganie co dzień. Trzeba się troszeczkę zmęczyć - bieganie, rower, basen. Wracając ze stadionu po treningu interwałowym, byłem mokry jak świnia . Nie bójcie się spocić. Przykładowo, ostatnio zachwalane treningi Ewy Chodakowskiej to nie spacerek, ludzie naprawdę dają z siebie wszystko - i są efekty.

7. Zastoje i wahania wagi to normalka. Nie ma co się przejmować. Polecam ważyć się np raz w tygodniu, żeby nie psuć sobie humoru, gdy nie chudniemy kilka dni.

8. Stale się motywować, zdarzają się chwile słabości, ale tylko silni brną dalej. Polecam oglądać filmiki na Youtube z metamorfozą u innych ludzi. Daje to dużo siły, no i można się czegoś nauczyć

Przykładowo:

9. Nie zaczynać odchudzania zbyt ostro. Gdy od razu gwałtownie utniemy kalorie organizm zacznie się oczywiście bronić, obniży metabolizm i będzie chronił każdy gram tłuszczu. U mnie wyglądało to tak, że najpierw zacząłem biegać i wyeliminowałem z diety kilka produktów, a dopiero po ok. 2 tygodniach zacząłem prawdziwą dietę.


Moja aktualna forma:
PAMIĘTAJCIE, NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ! Powodzenia

.
  • awatar Gość: Masz rację co do tych wszystkich punktów! :) Świetna Ta Twoja zmiana :> Bardzo mi się podoba jak facet tak wygląda ;) Dlatego też ja wzięłam się za siebie i idzie mi nie najgorzej muszę przyznać :P Masz racje, NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ! Jeśli będziesz chciał zakończyć, Pamiętaj dlaczego zaczynałeś! :) Dodaje do obserwowanych, powodzenia ;*
  • awatar GreenTea2000: Powodzenia! Najważniejsze to nie poddawać się ;) Kryzysy czy zastoje przychodzą, mogą trwać kilka dni lub nawet tygodni. To jest największa próba siły woli. Osoby, które nigdy się nie odchudzały nie mają pojęcia ile to kosztuje wysiłku i poświęcenia. ALE WARTO SIĘ POMĘCZYĆ, pozdrawiam :)
  • awatar PINK HERO: Ogólnie jutro wracam znów do diety i regularnych ćwiczeń, które odpuściłam sobie podczas wakacji (co nie oznacza siedzenia na tyłku :P bo było mnóstwo roweru i minimum 1h trampoliny - która mimo wszystko w kość daje), a Twoje rady są mega przydatne ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Tak, mniej więcej, wygląda mój ostateczny wygląd po odchudzaniu . Czas przestrzegania ścisłej diety - łącznie około 4 miesiące.

Aktualnie staram się jeść zdrowo, ale nie liczę żadnych kalorii czy węglowodanów. Teraz priorytetem jest praca nad sylwetką i złapanie masy mięsniowej .

Wymiary przed i po odchudzaniu:
Udo: 62-56 cm
Pas: 95-79 cm
Tyłek: 97-91 cm
Waga: 85-68 kg

  • awatar Gość: Cudny! :)
  • awatar Lady Green: Jestem pod wrażeniem:) niewielu mężczyzn podejmuje się takiego wyzwania:) zamieszczasz interesujące porady, będę częściej zaglądała, pozdrawiam;)
  • awatar changebutterfly: :o facet.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Nie ma co się oszukiwać, motywacja i samozaparcie odgrywa główną rolę w procesie odchudzania. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, szybko i przyjemnie. Należy też zapamiętać, że odchudzanie nie równa się głodowaniu! Głodząc się, prędzej czy później wszystko skończy się fiaskiem, a do tego efekt jo-jo jest niemal gwarantowany (pisałem o tym wcześniej). Ja nigdy się nie głodziłem, a na efekty odchudzania nie narzekam . Znajomi i rodzina nie dają mi spokoju, ciągle pytają jak to zrobiłem i jaki jest sekret odchudzania. A wystarczy tylko trochę poczytać, ale przede wszystkim PRZESTRZEGAĆ pewnych reguł. Miliony ludzi na całym świecie schudło, a więc jednak się da . Jedyną przeszkodą może być lenistwo lub słaba motywacja. No, ale jeśli czegoś naprawdę chcesz, to musisz do tego dążyć! Proste.

Moja motywacja?
Chciałem udowodnić wszystkim dookoła, że jednak się da, ale przede wszystkim też sobie, że na coś mnie stać, że mogę zmienić swoje życie, nawet jeśli chodzi tylko o "głupie" odchudzanie.
----------------------------------------------------------
Kilka porad:
1. Możesz powiedzieć swoim znajomym czy rodzinie, że zaczynasz odchudzanie. Według mnie ma to dwie ważne zalety. Po pierwsze, przestaną Cię kusić zakazanym jedzeniem, a po drugie będziesz mieć silniejszą motywację, no bo jeśli wszystkim oznajmiłeś/aś, że się odchudzasz, to nie wolno Ci się poddać, bo będą się śmiać czy komentować (presja).

2. Stale się motywuj, wizualizuj swój cel, wyobrażaj sobie, jak chcesz wyglądać. Możesz też oglądać filmiki na Youtube z metamorfozami innych ludzi. To naprawdę motywuje!

3. Nalezy podejść do tego na poważnie. Wiele osób mówi: "jeśli schudnę to fajnie, jak nie, to trudno". Jest to niestety bardzo złe podejście.

4. Nie stawaj codziennie na wagę. Na początku tak robiłem, ale to zły pomysł. Waga nie spada regularnie, bywały dni, że leciało mi codziennie 200 gramów, ale bywały też takie, że przez kilka dni kompletnie nic. Właśnie wtedy motywacja jest wystawiona na próbę. No bo po co się męczyć skoro nie ma efektów? Wahania wagi to normalka, bywało tak, że nic nie chudłem przez kilka dni, by następnego ranka być 1,5 kg lżejszy. Magia!
----------------------------------------------------------
Sekret mojego odchudzania?
Po prostu byłem cierpliwy i nie "grzeszyłem", czyli nie jadłem żadnych zakazanych produktów. To wszystko, to jest cały sekret odchudzania .
Oczywiście bywały chwile słabości i pokus, ale wtedy przypominałem sobie o moim celu i silna wola szybko wracała, no bo jeśli złamię reguły, to oszukam i zawiodę samego siebie - a nie ma chyba nic gorszego. Chcesz wyglądać inaczej? Zmień się!

Wkróce dodam więcej zdjęć oraz wypiszę swoje wymiary przed i po .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Chyba każdy słyszał, że zielona herbata jest bardzo zdrowa i wspomaga odchudzanie. Potwierdzają to liczne badania. Przykładowo, japończycy są najdłużej żyjącym narodem na świecie, a zawdzięczają to głównie tym, że piją dużo zielonej herbaty i jedzą sporo ryb.
Ja również piję zieloną herbatę, zacząłem jeszcze przed odchudzaniem. Wypijam ją dwa razy dziennie, rano i po południu - taki zamiennik kawy, herbata też pobudza

"Zielona herbata zawdzięcza swe szerokie właściwości zdrowotne bogatej zawartości katechin. Wyniki badań naukowych prowadzonych przez naukowców z American Society of Nutrition wskazują, że picie napoju zawierającego katechiny (625mg/d) pobudza spalanie tłuszczu podczas wysiłku fizycznego, zwłaszcza w części brzusznej. W doświadczeniu, trwającym 12 tygodni, brało udział 100 osób w wieku 21 – 65 lat, z czego ok. połowę stanowiły kobiety. Część badanych otrzymywała 500 ml napoju zawierającego 625mg katechin, a część placebo. Końcowe wyniki badania wskazują, że poziom masy ciała i obwód talii spadł bardziej w grupie spożywającej napój z zawartością katechin. Zdaniem naukowców katechiny są naturalnym spalaczem tłuszczu wzmacniającym rezultat osiągnięty ćwiczeniami fizycznymi."

Cytując wikipedię:
"Wykazano, że spożycie zielonej herbaty powoduje zwiększenie spalania tkanki tłuszczowej podczas spoczynku oraz zapobiega otyłości, poprawia także wrażliwość na insulinę u myszy. W czasie badań przeprowadzonych przez Uniwersytet w Birmingham wykazano, że przeciętny poziom spalania tłuszczu po zażyciu ekstraktu zielonej herbaty był o 17% większy niż po zażyciu placebo. Także proporcja energii ze spalania tłuszczu do całkowitej energii wytwarzanej przez organizm była po zażyciu ekstraktu większa o podobny procent. To sugeruje, że spożycie ekstraktu zielonej herbaty nie tylko zwiększa spalanie tłuszczu podczas średnio intensywnych ćwiczeń, ale również poprawia wrażliwość na insulinę i tolerancję glukozy u zdrowych młodych ludzi."

Informacji na ten temat jest całe mnóstwo, nie ma co kopiować za dużo
Zieloną herbatę pije się oczywiście bez cukru i tylko liściastą - herbata w torebkach odpada, są tam jakieś resztki i zmielone śmieci, które nie nadają się do niczego, a jednak producenci muszą to jakoś sprzedać.
Osobiście polecam markę Dilmah lub Oscar (Oscara ciężko dostać, tylko raz w przeciągu pół roku widziałem w Kauflandzie). Dilmah w popularnych marketach jest tylko w torebkach, ale liściastą można dostać w Almie za około 6 zł. Nie jest to duża cena w porównianiu do bezfirmowych herbat za 2 zł. Opakowanie starcza na wiele tygodni.


Bez wątpienia to właśnie połącznie diety, ćwiczeń i picie zielonej herbaty pozwoliło mi schudnąć około 17 kg w nieco ponad 3 miesiące .
Mimo tego, że skończyłem z odchudzaniem, nadal będę ją pił - bo mi smakuje i jest bardzo zdrowa.

Więcej ciekawostek dotyczących zielonej herbaty:
http://aikidochoszczowka.pl/2011/07/16/zielona-herbata-zwieksza-wykorzystanie-tluszczu/

  • awatar GreenTea2000: Może spróbuj przekonać się do parzonej. Wszystko co naturalne jest lepsze niż tabletki ;) I nie wydaje mi się, żeby lyzeczka cukru wplywala jakos destrukcyjnie na właściwości herbaty, chociaż zdania są podzielone ;) Mi z początku zielona herbata też nie smakowała, ale z czasem się przekonałem - nie słodzę, piję gorzką i bardzo mi smakuje ;) Pozdrawiam
  • awatar Gość: Huh... Ja chyba spróbuję tabletek z wyciągiem z zielonej herbaty bo nie przepadam za smakiem parzonej... Mam taką liściastą ale ją słodzę a z tego co wiem to zabija wszystkie składniki odżywcze :(
  • awatar Anaya: też bardzo często ją piję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Pewnie większość osób już to wie, ale jednym ze świetnych sposobów na odchudzanie i łatwe przygotowywanie posiłków jest gotowanie na parze. Ma mnóstwo zalet i chyba brak wad . W swojej odchudzającej przygodzie praktycznie codziennie robiłem sobie w ten sposób obiad. Łatwe, szybkie, przyjemne i naprawde pomogło mi zrzucić zbędny balast.

Specjalne parowniki do gotowania na parze są dosyć drogie, ale znalazłem inny świetny sposób . Kupiłem specjalny wkład do garnka, taki rozkładany kwiatuszek z nóżkami na który nakłada się potrawy, a następnie wsadza do garnka i przykrywa pokrywką. Kosztowało mnie to 10 zł w Tesco. Wygląda mniej więcej tak:


Zalety gotowania na parze:
- zero tłuszczu, za wszystko odpowiada gorąca para
- smaczne potrawy, smaki nie mieszają się ani nie uciekają
- wygoda, nie trzeba krzątać się, mieszać, przewracać itp.
- zachowanie witamin i minerałów (przykładowo, ok. 80% witaminy C przechodzi do wody poczas tradycyjnego gotowania warzyw w wodze)
- szybkość, robimy cały obiad na raz np. ryba, warzywa, młode ziemniaki (mają dużo niższy Indeks Glikemiczny niż ziemniaki późne)
- nic nie kipi, ani nie przypala się

Wady:
- nie dostrzegam żadnej

Osobiście najczęściej jem warzywa typu brokuły, kalafior, fasolka szparagowa - są to najcenniejsze warzywa, a można je kupić w marketach jako mrożonki (za grosze). Bardzo smaczna też jest młoda kapusta - wrzucałem ćwiartkę główki. Bomba witaminowa!
Wrzucam także pierś z kurczaka pokrojoną w paski, lub cały filet z ryby posypany przyprawami. Zero tłuszczu typu olej czy smalec . Nie ma chyba wygodniejszej metody przyrządzania obiadu.

Czas przyrządzania poszczególnych produktów:
http://gotowanienaparze.com/czas-gotowania-na-parze/
  • awatar niekochananat: ja kupiłam zestaw do gotowania na parze za nieco ponad 30zł na promocji w kauflandzie :) jestem bardzo zadowolona i też codziennie w ten sposób robię sobie obiad
  • awatar My journey: Jedzenie na parze w ogóle smakuje lepiej ;) Powodzenia w ulepszaniu siebie ;)
  • awatar enjoyyourself: uwielbiam gotować na parze:) ale ostatnio używam patelni grillowej na której smażę bez oleju:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wartość indeksu glikemicznego określa w jakim stopniu wzrasta poziom glukozy we krwi po spożyciu węglowodanów. W skrócie: dzięki niemu, można w łatwy sposób kontrolować swoją wagę czyli schudnąć, utrzymać efekty na długo i uniknąć słynnego jo-jo

Co się dzieje po spożyciu produktu o wysokim IG?
W sposób gwałtowny do krwi dostaje się duża ilość glukozy (cukru), organizm nie może tego tak zostawić, ponieważ jest to niebezpieczne dla życia (Hiperglikemia, czyli uszkodznenie naczyń krwionośnych i nerwów - cukrzyca), w związku z czym trzustka wydziela duże ilości insuliny, która ma za zadanie "zbić" cukier we krwi. Zostaje on m.in. odłożony w postaci tłuszczu. Tak nagły, duży wyrzut insuliny powoduje jeszcze jedną rzecz. Poziom cukru we krwi również szybko i nagle spada do poziomu nawet niższego niż przed spożyciem węglowodanów i dopada nas uczucie głodu, a więc jemy dalej (wysoki IG ma np. piwo, kto z nas nie był głodny po wypiciu kilku piw?).
Nie dość że jemy, bo jesteśmy głodni, to jeszcze jedzenie zamiast zaspokoić nasz głód, to nam się "odkłada". Paradoks!

Jak widać produkty teoretycznie o tej samej ilości kalorii, mogą różnić się od siebie wręcz diametralnie i spowolnić lub uniemożliwić nam odchudzanie!

Popularne produkty o wysokim IG:
biały ryż, ziemniaki, piwo, biały chleb, makaron, biała mąka, słodycze, cukier, słodkie napoje gazowane, chipsy, pizza.

Co jadłem uwględniając niski poziom IG?
kasza gryczana, ryż brązowy, otręby pszenne, płatki owsiane górskie, jabłka, truskawki, maliny, pomidory, ogórki, kapusta (ogólnie warzywa), czasami chleb razowy (typ mąki 2000), jogurt naturalny.

Duży spis produktów według IG pod tym linkiem:
http://dietamm.com/indeks-glikemiczny

Pozdrawiam
  • awatar Poesy Diet.: Dzizaz nie wiedziałam! Idę po jabłko <3
  • awatar Lady Mo.: Przydatny wpis ;) Zawsze czegoś nowego się można dowiedzieć!
  • awatar _P_: super wpis :) ah ten nieszczęsny indeks ;p ale tabetlka na stronce extra!:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


W porównaniu do poprzednich zdjęć efekty nie są może jakies spektakularne, wymaga to mojego komentarza

Zauważyłem, że odchudzanie przebiega w sposób nierównomierny. Przez pierwsze tygodnie mojej redukcji, spadłem kilka cm w pasie, ale np. centymetry w udach i tyłku nie zmieniły się kompletnie nic. Później z kolei przez następne kilka tygodni spadłem w pasie może z 1 cm, ale za to właśnie w udach i tyłku spadło mi kilka.
Także na pierszy rzut oka może wydawać się, że postęp jest marny, ale jednak dół ciała się zmienił
Zdjęcia robione przy różnym oświetleniu, żeby "uchwycić" jak najwięcej
 

 
A teraz kilka słów o ćwiczeniach które wykonywałem. Były to siłownia (4x w tygodniu) i bieganie interwałowe typu HIIT (2x w tyg). Jeśli chodzi o siłkę, to nie ma co się rozpisywać, były to ćwiczenia ogólnorozwojowe m.in na klatkę, plecy, ramiona itp.
Chcę natomiast napisać kilka słów na temat treningu interwałowego. Wszystko jest bardzo ładnie opisane na wikipedii więc skopiuje z niej co nieco
____________________________________
"HIIT to forma strategii treningu fizycznego polegająca na przeplataniu krótkich okresów bardzo intensywnego wysiłku krótkimi okresami umiarkowanego wysiłku. Typowy czas trwania całego treningu HIIT wynosi od kilkunastu do dwudziestu paru minut.
HIIT staje się bardzo popularną formą treningu nie tylko wśród sportowców, ze względu na jego korzystny wpływ na spalanie tkanki tłuszczowej. Badania pokazują, że w porównaniu do klasycznych ćwiczeń aerobowych trening interwałowy prowadzi do spalenia nawet do trzech razy większej ilości tkanki tłuszczowej przy jednoczesnym o połowę mniejszym wysiłku energetycznym i ponad połowę krótszym czasie treningu.
Działanie takie związane jest z utrzymującym się od kilku nawet do kilkunastu godzin po zakończeniu treningu podwyższonym metabolizmie kwasów tłuszczowych, co prowadzi do zwiększonego spalania tkanki tłuszczowej nawet po zakończeniu ćwiczeń. Zjawisko takie nie występuje przy tradycyjnie nisko i średnio intensywnych ćwiczeniach aerobowych.

Ze względu na intensywny charakter trening ma też korzystny wpływ na wydolność tlenową organizmu. Badania na grupie przeciętnie wytrenowanych kobiet i mężczyzn wykazały wzrost wydolności tlenowej o ponad 100% po zaledwie sześciu treningach interwałowych przeprowadzonych na przestrzeni dwóch tygodni."
____________________________________

Hiit jest nowoczesną metodą treningową, uważa się że tradycyjne aeroby to juz przeszłość i są mało efektywne. Trening interwałowy jest coraz popularniejszy w USA i krajach zachodnich.


Jak więc wygląda ten trening w praktyce?

Biegałem na stadionie. Najpierw dwa kółeczka truchtu na rozgrzewkę i kilka minut rozciągania. Następnie zaczynałem trening właściwy:

15 sekund maksymalnego sprintu, po nim 1,5 minuty powolnego marszu (spint+marsz to jeden interwał)
Po skończonym marszu, od razu kolejny sprint, czyli drugi interwał.

Ilość wykonywanych interwałów to 5 (czyli 5 sprintów i 5 marszów). Po piątym interwale wracałem do domu. Łatwo policzyć, że trening własciwy trwał około 10 minut


Wady tradycyjnych aerobów:
- nudne i monotonne (można zasnąć w trakcie)
- długie (45-60 minut)
- średnio lub mało efektywne

Zalety treningu HIIT:
- czas (mój trening trwał jakieś 8-10 minut)
- nie ma czasu na nudę
- świetnie wyrabia kondycję
- przyspiesza metabolizm (spalamy kalorie nawet do 24h po treningu)
- DZIAŁA!! (dieta + HIIT dał u mnie niesamowite efekty)

Wady HIIT:
- dla początkujących trening może być dość ciężki
- podatność na kontuzje (duże obciążenia kolan itp, a więc wymagana dobra rozgrzewka)

Końcowy komentarz:
HIIT wykonujemy dwa razy w tygodniu (nie więcej!) i maksymalnie przez 8 tygodni. Jest to dość wymagający trening dlatego nie wolno się przeciążać. Jeśli dla kogos bieganie 2x w tygodniu to za mało, to proponuję kombinację np. 2x aeroby i 2x HIIT. Interwałów nie wolno wykonywać na czczo (najlepiej więc wieczorem) oraz bezpośrednio po jedzeniu (dyskomfort).
Osobiście naprawdę polecam zapoznać się z tematem, wg mnie HIIT jest niesamowity. Już w tamtym roku przymierzałem się do odchudzania i biegałem przez około miesiąc aeroby (trucht), ale efekty były żadne, nie schudłem ani grama i przestałem się odchudzać. Dopiero na wiosnę wziąłem się w garść, ułożyłem dietę i pamiętając o mizernym efekcie aerobów postanowiłem spróbować interwałów. NIE ŻAŁUJĘ!

Więcej informacji na wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/HIIT

Oraz:
http://szatnia.pl/blog/trening-interwalowy-hiit/
http://www.tlustezycie.pl/2012/06/trening-hiit.html
  • awatar GreenTea2000: Gdy poszedlem na stadion pierwszy raz to mialem ze soba zegarek. Okazalo sie ze przebiegnięcie prostej 100m zajmuje mi wlasnie okolo 15 sekund. Powolny marsz spowrotem wlasnie te 1,5 minuty. Nastepnie "zapamietalem" tempo z jakim maszeruje i staralem sie mniej wiecej je powtarzac na kolejnych treningach. Oczywiscie nie trzeba tego tak dokladnie pilnowac, nieraz mialem gorszy dzien i kiepsko szlo mi z bieganiem to odpoczywalem wiecej, nieraz mniej. Te 20-30 sekund odpoczynku w jedną czy drugą stronę nie przeszkodzi. A co do sprintu, to wystarczy wyznaczyc sobie jakis odcinek i biegac go caly czas :D Na stadionie to latwe, ale kilka razy biegalem na ulicy to wyznaczylem odcinek czterech latarń :) Czytalem ze mozna wykonywac interwaly rowniez na rowerze, rowerku stacjonarnym czy plywajac w basenie, ale szczerze mowiac nie jestem jakos do tego przekonany. Polecilbym jednak pobiegac a rower mozna sobie dolozyc bonusowo w jakis dzien tygodnia ;) powodzenia!
  • awatar MałeSzczęścia: a ja mam inny problem związany z tym treningiem - a to jak określasz 15sekund i 1,5minuty? nie zaczęłam tego treningu, bo właśnie mam problem z tymi czasami... bo biec i gapić się na zegarek to trochę nie dla mnie. A i czy ten trening można wykonać na rowerze?
  • awatar GreenTea2000: -> ThinThinner Mysle ze po lekkim treningu na silowni mozna je wykonywac, jesli tylko dasz radę i Ci to nie przeszkadza ;) Generalnie w sporcie jest tak, że kazdy ma inne cialo i inaczej reaguje na rozne rzeczy wiec musisz popróbować jak to bedzie u Ciebie działać. Jesli bedziesz zmeczona przy interwalach to radze jednak wygospodarowac dla nich osobny dzien ;) -> _P_ Koleżance chyba pomyliły się pojecia, bo to wlasnie zwykle aeroby są monotonne :P Gwarantuje Ci ze przy interwalach nie ma czasu na nudę. Wg mnie jedyna wada HIIT to to, że może być dość trudny dla początkujących. Dlatego też fajną opcją moze byc lekkie rozbieganie czyli np zwykle aeroby przez jakis czas np 2-3 tyg (i np wlaczyc do tego kilka "przyspieszeń" podczas biegu). Naprawdę nie bójcie się zmęczenia na treningu :) Jeśli trening bedzie dobrze wykonywany to zobaczycie efekty juz po 2-3 sesjach (sprawdzone na sobie) :D Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Podczas odchudzania, u każdego z nas prędzej czy później pojawi się zastój. U jednych mniejszy (prawie niezauważalny), ale u innych może być dużym problemem. Przestrzegasz dietę, dużo ćwiczysz, a mimo to waga ani drgnie, a utrata centymetrów jest zerowa. Pojawia się zniechęcenie, brak motywacji (bo po co się męczyć skoro nie ma efektów). Jest to zupełnie normalne! Zastój ten nazywa się efektem plateau i jest ono naukowo opisane. Mnie też to dopadło

Na czym to polega?
Po zrzuceniu pierwszych kilogramów organizm zaczyna bronić się przed dalszą utratą wagi. Obniża swój metabolizm, stara się chronić wszystkie zapasy jak tylko się da. Zaczyna oszczędniej gospodarować energią, w związku z czym te same czynności zużywają mniej kalorii. Efekt - minimalny lub całkowity brak postępów w redukcji. Mamy to zakodowane w genach, jest to pozostałość jeszcze po naszych przodkach, którzy by przeżyć musieli polować, gdy nic nie upolowali - głodowali. A jednak potrafili jakoś przetrwać ten trudniejszy okres.

Efekt plateau pojawia się najczęsciej po kilku tygodniach stosowania diety, a następnie może powracać jeszcze wiele razy, co kilka tygodni.

Zastój może trwać od kilku dni do nawet kilku tygodni!!


Co więc robić i jak to pokonać?
Są 3 sposoby:

1) Przeczekać - robić to co robimy, jeśli dieta i ćwiczenia są ok to prędzej czy później wszystko "ruszy" dalej. Organizm nie może bronić się przecież w nieskończoność.

2) Zaatakować mocniej - popracować nad dietą, czyli uciąć dodatkowe np. 200 kcal lub zwiększyć ilość ćwiczeń. Można np. dorzucić dwa ekstra treningi w tygodniu lub przedłużyć dotychczasowe o 20-30 minut.

3) ZWIĘKSZYĆ ilość kalorii - moja ulubiona metoda, którą z powodzeniem zastosowałem dokładnie 2 razy . Tak, tak, dobrze czytacie. CAŁKOWITA PRZERWA OD DIETY. O co chodzi? Na kilka dni (5-7 dni) odpuszczamy z dietą i ćwiczeniami. Należy "oszukać" organizm, by zaczął myśleć, że to koniec kryzysu by mógł spowrotem "przyspieszyć". Nie chodzi tu tylko o tanie sztuczki i oszukiwanie. Przerwa ta służy też odpoczynkowi. Należy dać zmęczonemu ciału kilka dni na regenerację. Mięśnie są zmęczone zakwasami, ciało wygłodzone. Należy odpocząć fizycznie, ale także psychicznie, by z nowymi siłami kontynuować odchudzanie.

Nie znaczy to, że mamy od rana do wieczora opychać się bezkarnie ciastkami i hamburgerami, ale nie ukrywam, że zdarzało się zjeść coś kalorycznego (np tort, kanapki dżemem, spaghetti z serem czy moje ukochane pierogi ze skwarkami). W mojej 4 miesięcznej karierze odchudzającej miałem takie dwa poważne zastoje.


Jak więc wyglądał efekt plateau u mnie?

Przez pierwszy miesiąc redukcji zrzuciłem jakieś 5 kg. Byłem taki podniecony, że już sobie nawet wyliczyłem, ile będę ważyć za 10 tygodni. Przeliczyłem się. Własnie po około miesiącu, czyli 4 tygodniach dorwał mnie zastój. Jednego dnia waga pokazywała 100g mniej, by następnego 200g więcej. I tak w kołko. Przez blisko 1,5 tyg. nie schudłem więc ani grama! Szybki przegląd internetu - no i dowiedziałem się o efekcie plateau. Jeszcze tego samego dnia (poniedziałek) odpuściłem z dietą. Postanowiłem do niedzieli odpoczywać. Nie ćwiczyłem kompletnie nic i jadłem kiepsko. Przez ten tydzień przytyłem około 0,5 kg.
Po 6 dniach relaksu, czyli od następnego poniedziałku, wróciłem do diety i ćwiczeń. Przez tydzień zrzuciłem jakieś 1,5 kg i waga leciała już dalej. "Odblokowałem się"
  • awatar GreenTea2000: @gość: Powodzenia! Oby tylko te kaloryczejsze dni nie byly zbyt często. Piszesz też ze jesz tyle co zwykle. Zauwaz ze schudles juz kilkanascie kg, a wiec organizm zuzywa mniej kalorii do utrzymania wagi (bo jestes 15 kg mniejszy), wiec musisz uciac troche kalorii. Jedz wiecej białka zamiast węglowodanów, jajka sery mieso ryby. Na dole masz moj jadlospis, mysle ze cos fajnego się dowiesz. Osobiscie mam znajomych ktorzy chudli tylko na diecie (bez cwiczen) wiec wychodzi na to ze dieta to jednak jest podstawa i 90% sukcesu. Jezeli stoisz z wagą 10 tyg, to radzilbym sie zastanowic co moze byc przyczyną i podjąć jakies konkretne kroki. Moze wlsnie dieta jest slaba? Albo zrob sobie kilka dni przerwy i nie rób nic zeby zregenrowac przemęczone ciało. Sposobów jest duzo, trzeba kombinowac. Zycze wytrwalosci! ;)
  • awatar Gość: Masakrę to ja mam. Redukcja z ... 140 do 80. Stanęło na 124 i od 10 tygodni stoi. Dorzuciłem od połowy września 2x siłownię + aeroby + 1x basen. Jem tyle co zwykle. Wczesniej szło 1,5 kg tygodniowo. Wysiłek i żąglowanie dniami bardziej kalorycznymi w koncu musi przynieść efekt. Nie poddaję się i walczę! 15 kilo mniej, przede mną jeszcze 45 ;)
  • awatar Parcie Na Żarcie: Mój sposób - zacząć jeść więcej, czyli to, co Ty opisałeś w punkcie 3, a do tego zintensyfikować ćwiczenia siłowe i aerobowe. Po 3-5 dniach zaczyna spadać, nie ma innej opcji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
PODSTAWOWA ZASADA! GŁODÓWKI NIE DZIAŁAJĄ! Nigdy nie róbcie głodówki. Dlaczego? Przeprowadzano badania i okazało się, że spalanie tłuszczu zaczyna się doperio nawet po tygodniu stosowania diety. Co więc stracisz przez początkowe dni? Głównie wodę i glikogen (cukier) z mięśni. Traci się więc na wadze, ale poziom tłuszczu pozostaje ten sam. Co się dzieje po skończeniu kilkudniowej głodówki? Gdy zaczniesz znowu normalnie jeść organizm przestraszony tym nagłym kryzysem zacznie gromadzić zapasy na kolejny "szokujący" dla niego okres głodowania, czyli tyjemy (lub wracamy do poprzedniej wagi), a do tego spada nasz metabolizm. A przecież chcemy zrobić dokładnie na odwrót, czyli przyspieszyć metabolizm organizmu!

Pamiętajcie, że odchudzanie to maraton, a nie sprint. Organizm musi mieć czas na przystosowanie się do zmian, tak by zostały one na stałe.

Bez dalszego zbędnego gadania napiszę, jak mniej więcej wyglądał mój jadłospis. Każdy posiłek podsumuję ilością białka, węglowodanów, tłuszczu i błonnika jakie w sobie zawierają.


ŚNIADANIE
200 ml mleka 2%
4 łyżki stołowe płatków owsianych górskich
3 łyżki stołowe otrębów pszennych

B: 14g, W: 45g, T: 7g, Błonnik: 8g
______________________________________________

II ŚNIADANIE
100g sera białego chudego
jakieś warzywko np. 2 ogórki lub 2 pomidorki

B: 25, W: 5-7g, T: 0g, Błonnik 2-4g
______________________________________________

OBIAD
100g (woreczek) ryżu brązowego lub kaszy gryczanej
pierś z kurczaka lub rybka, ok 150g
200g warzywka np. brokuł, fasolka szparagowa, kalafior, kapusta
mięso i warzywa gotowane razem na parze

B: 35-45g, W: 80, T: 0-2g, Błonnik: 15g
______________________________________________

PODWIECZOREK
100g sera białego chudego
jakieś warzywko np. 2 ogórki lub 2 pomidorki
30g orzeszkow ziemnych

B: 33g, W: 11g, T: 15g, Błonnik: 4g
______________________________________________

KOLACJA
2 jajka gotowane na twardo
łyżka stołowa oliwy z oliwek 10g

B: 14g, W: 0g, T: 20g, Błonnik: 0g
______________________________________________

RAZEM: 130g białka, 145g węgli, 45g tłuszczu, 25g błonnika.
SUMA kalorii: ok 1500 kcal

______________________________________________

Rano i wieczorem piłem duży kubek herbatki zielonej liściastej.
Co drugi dzień łykałem 1 tabletkę multiwitamin z apteki, tak żeby nie było jakichś niedoborów dla organizmu

Nie myślcie sobie, że dzień w dzień jadłem to samo i przestrzegałem wszyskiego co do grama! Wszystko ważone na oko, raz ukroiło się 120g mięsa, raz 200g, to nie ma znaczenia w dłuższej perspektywie czasu.
I jeszcze raz przypomnę, że trzeba pić dużo wody, oprócz zielonej herbaty, przynajniej 1,5 litra wody, aby oczyścić organizm z toksyn oraz zmniejszyć kwasowość organizmu spowodowaną podwyższoną podażą białka.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca spożywać dziennie przynajmniej 20g błonnika dla osoby dorosłej. W mojej diecie jest około 25 gramów.


UWAGA!
Jeśli chodzi o owoce to radzę uważać z ich ilością. Nie da się oczywiście przecenić ich właściwości zdrowotych, mają dużo witamin i minerałów, ALE niektóre z nich zawierają bardzo dużo cukrów prostych o wysokim indeksie glikemicznym i troszkę przeszkadza to w redukcji. Mój dzienny limit węglowodanów to 130-140 gramów i jeśli pomyśleć, że jeden banan ma 30g węgli, to dwa banany to połowa dziennej porcji węglowodanów! A przecież dzień jest długi i trzeba coś jeszcze jeść do wieczora. Także jeśli chodzi o owoce to jadłem jabłka czy truskawki, ale z umiarem. Aktualnie jest sezon, więc polecam maliny, mało węglowodanów i mnóstwo błonnika, można jeść ile dusza zapragnie

Na chwilę obecną ważę 68 kg, zdjęcia z dalszych postępów już niedługo!


  • awatar Gość: co do głodówek zgadzam się w 1000000 %. Efekt dotychczasowych postępów świetny! Mam nadzieję że mój będzie równie widoczny. Powodzenia! :)
  • awatar ι αм ѕтяσиg αи∂ ι ωιи: świetna poprawa :) ja kiedyś schudłam na częściowym głodzeniu się (jadłam 1 bądź 2 razy dziennie) przez jakieś 4 miesiące i z 77 kg spadłam na 56 ale wylądowałam w szpitalu i obecnie ważę 69 kg przy wzroście 173 cm. To co piszesz jest w 100% prawdziwe głodówki nic nie dają - lepiej schudnąć 2 kg w miesiąc i nie mieć jojo niż w 3 dni a i tak przytyć. Co do owoców wiem i się tego trzymam :) efekty widoczne ;) powodzenia dalej !
  • awatar GreenTea2000: dziękuję za opinię :D masz rację, to jest bardzo dobra i prosta metoda która działa. a co do smakołyków, to nie jest tak ze do konca zycia nie wezme slodycza czy fast fooda do ust :D po prostu na czas redukcji tego unikam ale gdy skoncze to mysle ze raz na jakis czas przy zachowaniu aktywnosci fizycznej jak najbardziej mozna wszystkiego sprobowaac ;) to tak jakby wziąc osobe ktora bardzo zle sie odżywia przez caly tydzien i raz w tygodniu kazac jej zjesc zdrowo. schudnie? nie,jesli nadal zle sie odzywia przez reszte tegodnia. tak samo jest na odwrot - jesli odzywiamy sie zdrowo i raz na kilka dni zgrzeszymy to nie bedzie to mialo najmniejszego wplywu na bilans tygodniowy czy miesięczny ;) pozdrawiam serdecznie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Podczas zbierania informacji na temat diet odchudzających dostałem mętliku w głowie. Każda ma swoich przeciwników i zwolenników, każdy zachwala co innego. Którą wybrałem? Proste - połączylem kilka diet w jedną! Wybrałem główne zasady paru diet i stworzyłem własną. Proste i genialne No i działa.

Moja dieta opierała się na:
- diecie niskowęglowodanowej
- diecie śródziemnomorskiej
- diecie uwzględniającej niski indeks glikemiczny
+ do tego takie bonusy jak np. dodatkowy błonnik czy zielona herbata, ale o tym później.

Podstawowa zasada: należy jeść 5-6 posiłków dziennie żeby rozkręcić metabolizm oraz pić dużo wody 1,5-2 litry dziennie.


O co chodzi w tych dietach?

-> Dieta niskowęglowodanowa - główne założenie: ograniczyć ilość spożywanych węglowodanów i zastąpienie ich białkiem i tłuszczem. Jest to dieta, którą mamy zakodowaną w genach, ponieważ nasi prehistoryczni przodkowie jedli głównie białko i tłuszcz. Można powiedzieć, że jest ona dla nas "naturalna".
Trzymałem się zasady: 2 gramy węglowodanów, 2 gramy białka i 0,7-1 grama tłuszczu w przeliczeniu na kilogram masy ciała. Czyli ktoś, kto waży 100 kg, dziennie powinien zjadać 200g węgli, 200g białka, 70-100g tłuszczu.

-> Dieta śródziemnomorska - uznawana za jedną z najzdrowszych diet na świecie. Co więc jadłem uwzględniając jej zasady? Ryby, orzechy, oliwa z oliwek, sery, warzywa

-> Indeks glikemiczny - jeszcze napiszę o nim więcej, ale głównie chodzi o spożywanie węglowodanów, które nie podwyższają gwałtownie poziomu cukru we krwi (np. kasza gryczana, ryż brązowy, płatki owsiane górskie).


Do tego rano i wieczorem zielona herbatka, która jak wszyscy wiedzą wspomaga odchudzanie Oczywiście bez cukru.

Czego nie wolno jeść: chleba, ziemniaków, makaronów z mąki pszennej, słodyczy, chipsów, napojów gazowanych, cukru, smalcu, oleju.

W kolejnym wpisie dodam kolejne zdjęcia z postępami oraz napiszę dokładnie co jadłem, czyli moją dietową rozpiskę
 

 
Witam. Chciałbym podzielić się z wami moimi postępami w dążeniu do osiągniecia sportowej sylwetki

Może troszkę coś o sobie: wiek 24 lata, student. Przez ostatnie kilka lat strasznie się zapuściłem no i waga podskoczyła. Nawet nie wiem jak do tego doszło. Przy moim niskim wzroście wynoszącym 172 cm, waga około 85-86 kg to było zdecydowanie za dużo. Mój obwód w pasie liczony na pępku: 95 cm. Tragedia.
"Przebudzenie" nastąpiło gdzieś na początku kwietnia 2013 roku, podczas świąt wielkanocnych. Po tygodniu spędzonym w domu, objadaniu się domowymi ciastkami, plackami i chlebem z boczkiem powiedziałem dość! Osoba w lustrze była zupełnie inną niż chciałem żeby była. Także moja pucowata twarz działała mi na nerwy. Czas to zmienić!

Mój plan: dieta + ćwiczenia. W sumie nic odkrywczego

W dalszych wpisach zamieszczę informacje o tym co jadłem, co piłem, jak i ile ćwiczyłem. Podzielę się także z wami wiedzą na temat dietetyki, gdyż narosło w tej dziedzienie mnóstwo mitów. Nie uważam się za jakiegoś eksperta, ale sprawdziłem dużo na sobie i wiem co działa, a co nie Wiedzę czerpałem z fachowych czasopism i zagranicznych forów kulturystycznych.

Dalsze postępy juz wkrótce.

Zapraszam!